Czy wiesz, co czytają twoje pociechy?

27.04.2007. Źródło: Journalista
Nowa Zelandia. Dzień jak co dzień- mamusia wybiera się ze swym dzieckiem na zakupy, po drodze zahaczając o lokalną bibliotekę, by znaleźć coś ciekawego do czytania dla siebie i dla potomka. Rzuca się jej w oczy kolorowa okładka z bliżej nieznaną jej uśmiechniętą postacią, spełniającą wszelkie warunki "słodkości". Dobra pozycja dla młodego czytelnika?

Jako, że rzeczona rodzicielka wykazała czujność rewolucyjną, najpierw przejrzała kilka stron. Jej oczom ukazały sie wesołe, ładnie rysowane postacie. Jednakże zamarła, gdy główna postać żeńska (z jakimiś dziwnymi uszami, do tego, sądząc po wyglądzie, nieletnia) poczęła paradować przed protagonistą opowieści bez majtek, a tylko w samej, za dużej o trzy rozmiary, koszuli.
Na domiar złego, ów bohater, nie dość, ze został uraczony wdziękami nastolatki, to jeszcze nawalił się w trupa wraz ze swoją panią profesor ze szkoły, która wpadła w odwiedziny.

Ci, którzy mieli okazję czytać Chobits, wiedzą o co chodzi. Opowiastka jest w sumie niewinna jak na standardowe mangowe romansidło, a erotyki mniej niż na ostatniej stronie Faktu. No, oczywista sprawa, że lektura takowa dla pięciolatka raczej się nie nadaje, i winą miejscowego wydawcy jest brak wyraźnego oznaczenia wiekowego (u nas JPF nie zapomniał zaznaczyć, od ilu lat polecany jest tenże tytuł), ale trąbienie o tym w mediach i prośba o wprowadzenie "bardziej szczegółowej cenzury" w bibliotekach to już robienie z igły wideł. Ciekawe, jak rozwinie się cała sytuacja- czy szacowna matula okaże się bojowniczką o czystość dziecięcych umysłów i zacznie sypać pozwami jak z rękawa, czy też wykaże odrobinę zdrowego rozsądku.
Yoghurt