I tylko Dziadka szkoda – recenzja „Na szybko spisane 1990-2000”

22.06.2008.
„Na szybko spisane 1980-1990” - jeden z najgłośniejszych polskich komiksów ostatnich lat, nagroda dla najlepszej polskiej produkcji na zeszłorocznym MFK. Ogromny sukces, ale też [jak to zazwyczaj bywa w przypadku ogromnych sukcesów] niemała presja. Jak sobie autor komiksu – Śledziu, z takim ciśnieniem poradził? Odpowiedź znajdziemy w wydanej po roku z okładem od pierwszej części kontynuacji "Na szybko spisane", opowiadającej o jakże ciężkim dorastaniu introwertycznego głównego bohatera w latach 90.

Do pierwszej części rybiej trylogii mam stosunek ze wszech miar ambiwalentny. Z jednej strony ciężko nie docenić oryginalnej koncepcji graficznej i z niezwykłą lekkością prowadzonej narracji [pod tym względem taka na przykład „Marzi”, w porównaniu do NSS, nie przymierzając, ssie]. Robi wrażenie również skromna, acz nad wyraz konkretna plejada jakże prawdziwych postaci - chyba każdy z nas zna bądź znał niejednego rubasznego wujka, pijącego ojca, czy też innego milczącego dziadka.

Jednak za każdym razem, kiedy czytałem pierwszą część „Na szybko spisane” miałem wrażenie, że to komiks trochę... nie dla mnie. Że urodziłem się zbyt późno [od Śledzia jestem 9 lat młodszy], PRL-u nie pamiętam i w związku z powyższym, choćby nie wiem co, do końca nie pokumam nawet małej części smaczków, odniesień i aluzji, których mnogością Śledziu nas w dziele swym uraczył, zresztą nie bez potężnej dawki emocji. W praktyce wyglądało to tak, że nieco zbyt często wzruszałem ramionami na motywy, które wywoływały sentymentalne uśmiechy na twarzach +/- trzydziestoletnich zgredów pokroju moich braci, czy też szefa Komikslandii.

Po planszach z drugiej części, które Śledziu raz na jakiś czas wrzucał w sieć [a wrzucił ich w rezultacie niemało, bo ponad 1/5 całego komiksu] widać było, że część druga będzie będzie bardziej uniwersalna, a obserwacje i przeżycia głównego bohatera będą bliskie większej ilości czytelników. No, ale po kolei: scenariusz drugiego epizodu jest, tak, jak to było w przypadku części pierwszej, podzielony na trzy rozdziały, a każdy z nich związany jest z jakimś punktem zwrotnym w życiu naszego bezimiennego bohatera. A jakie mogą być momenty krytyczne w życiu dorastającego chłopaka? Wiadomo – pierwsze walenie, pierwsze nawalenie, pierwsze rżnięcie [kolejność nieprzypadkowa]. Od lat te same i wspólne wszystkim samcom.

Śledziu jest świetnym obserwatorem, co udowadniał przez kilka lat kolejnymi odcinkami „Osiedla Swoboda”. „Na szybko spisane” to również szereg głęboko osadzonych w polskich klimatach obserwacji społeczno-obyczajowych moim zdaniem równie trafionych, co na przykład filmy Koterskiego, czy piosenki Łony. Świetnie uchwycona została atmosfera lat 90. - okres niekiedy bolesnych, niekiedy przaśnych przemian ustrojowych, zagranicznych kanałów telewizyjnych odbieranych na lewo i mody na grunge. Odniosłem dodatkowo wrażenie, że narracja nie stoi w miejscu, a wraz z kolejnymi scenami ewoluuje – gdzieś na przełomie pierwszego i drugiego rozdziału staje się mniej dziecięca, infantylna, a bardziej dojrzała. „Na szybko spisane” ze smutnego pamiętnika małego chłopca staje się równie gorzkim pamiętnikiem młodego mężczyzny.

Graficznie niewiele się zmieniło, nieco niechlujny, „bezszkicowy” styl z pierwszej części został zachowany. Znakomicie sprawdził się on w najlepszej moim zdaniem scenie pierwszej imprezy naszego nieprzystosowanego bohatera, scenie chaotycznej i narysowanej tak, że niemalże da się usłyszeć stukot kieliszków i głośny gwar rozmów, krzyków i śpiewów. Niemałe wrażenie robią również duże, całostronicowe kadry [vide: strony 6 i 33].

Druga część NSS podoba mi się bardziej, niż pierwsza. Śledziu po raz kolejny pozamiatał. I wiadomo, co się teraz stanie – na tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Komiksu po raz kolejny dostanie nagrodę za najlepszy polski komiks [bo ja osobiście nie wierzę, że w tym roku wyjdzie w tej kategorii coś lepszego], a przez najbliższy rok z hakiem 96,4% wywiadów z byłym naczelnym "Produktu" rozpoczynać się będzie od pytania: - Kiedy następna część „Na szybko spisane”?
Mówię Wam.

Jedna tylko rzecz – albo pamięć robi sobie ze mnie jaja, albo Śledziu obiecywał kiedyś [nie wiem, czy nie przy okazji zeszłorocznych WSK], że w przyszłych częściach trylogii będzie więcej mojej ulubionej postaci z pierwszego epizodu – Dziadka, co to nic nie mówi. Niestety, nie pojawia się on w drugiej części nawet na chwilkę. Będzie w trzeciej?

leMur