Komiksowe podsumowanie marca

13.04.2008.
Mimo WSK marzec nie był niestety zbyt ciekawy, jeśli chodzi o nowości. To znaczy - trochę dobrego wyszło, ale nie tak dużo, jak się spodziewaliśmy. Oto dwa najlepsze, naszym zdaniem, komiksy marca...

Pozycją miesiąca jest "Nowy Jork". No, nie mogło być inaczej - Eisner to Eisner. W drugiej na polskim rynku cegiełce patrona największej nagrody komiksowej dostajemy to samo, co w poprzedniej: kilkaset stron rasowego, wciągającego komiksu obyczajowego ze świetnie poprowadzoną fabułą, niesamowitą narracją i kapitalnymi dialogami. Nic więcej pisać nie trzeba - "Nowy Jork" to pozycja absolutnie obowiązkowa.
A w dodatku pierwszy komiks, jaki przeczytała moja szacowna rodzicielka. I bardzo Jej się podobało.

Sporym wydarzeniem był też nowy komiks Marjane Satrapi - "Wyszywanki". I choć nie jest to taki majstersztyk, jak "Persepolis" czy "Kurczak ze śliwkami", to i tak irańska autorka poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Tym razem dostaliśmy drobną [zarówno formatowo, jak i objętościowo] książeczkę z kilkoma lekkimi, niezobowiązującymi historiami opowiadającymi o sprawach damsko-męskich. Wciągające i znakomicie opowiedziane - Satrapi to świetna gawędziarka. Szkoda tylko, że całość jest taka krótka.

Tradycyjnie też nie zawiódł Robert Kirkman - autor scenariusza do zacnej serii "Walking Dead", której piąty tom Taurus wypuścił na WSK. Seria z trejda na trejd jest coraz lepsza [i jednocześnie coraz bardziej, mhm... chora], akcja jest wartka, krew się leje, no i trupy... właśnie, zombiaków jest zadziwiająco mało i im dalej brniemy w opowieść, tym mniejszą mają one wpływ na fabułę. Największe zagrożenie dla bohaterów, których poczynania śledzimy stanowią... żywi. Czego kolejny dowód znajdziemy w rzeczonym tomie "Żywych trupów". Moim skromnym zdaniem jest to najlepsza seria obecnie wychodząca w naszym kraju.

Wydarzeniem miesiąca były niewątpliwie Warszawskie Spotkania Komiksowe, zorganizowane tym razem w Domu Kultury Łowicka. I niby było sympatycznie, jednak tak naprawdę ciężko było w programie imprezy znaleźć coś naprawdę ciekawego. Poza tym niektóre punkty były fatalnie zorganizowane - a to coś nie kontaktowało, a to nie działał rzutnik... Warszawskie Spotkania Komiksowe 2008 były w większym stopniu imprezą towarzyską, niźli poważnym konwentem - okazją do poznania nowych ludzi, spotkania dawno nie widzianych znajomych, poprowadzenia ciekawych rozmów. Trochę szkoda, że tylko tyle.

No i to już wszystko. Dobranoc.
leMur