"Usagi Yojimbo: Matka Gór" - Recenza

05.03.2008.

Sam autor – Stan Sakai – przyznaje w posłowie, że z początku miała być to kolejna krótka historyjka o przygodach Usagiego, które tak doskonale znamy z poprzednich tomów. W tym przypadku w trakcie pracy, historia zaczęła dopisywać sobie wątki poboczne, nowe postaci kreśliły się coraz wyrazistszą kreską, a cała fabuła przestała napędzać postaci, ba! stało się zupełnie odwrotnie – to postaci pchały ją do przodu. Ten złożony z 9 zeszytów tom opowiada zamkniętą w całość historię o szczycie zwanym Matką Gór, gdzie przeciwnicy klanu Geishu przeprowadzają plan mający w znaczy sposób go osłabić, a w dalszej perspektywie podporządkować cały kraj złemu panu Hikiji

Do stolicy klanu Geishu docierają wieści o zarazie, która opanowała już jedną z przygranicznych prowincji. Tomoe zostaje wysłana, by wraz z niedużym oddziałem zbadać sprawę. Jak się okazuje, ktoś celowo zatruł zbiorniki wodne w okolicy, a na dokładkę kolejnymi objawami „zarazy” są ślady mieczy i strzał. Co kryje szczyt zwany Matką Gór i skąd biorą się kłęby pyłu unoszące się z jego wierzchołka ? Nie zamierzam zdradzać fabuły, ale wspomnieć należy, że w historii ważne role odgrywa kilka nowych postaci, które wraz z rozwojem sytuacji stają się istotne także dla głównej osi fabularnej opowieści o długouchym roninie. Jest również kilka dobrze znanych postaci, jak np. Tomoe czy Pan Noriyuki.

Całość jak zwykle okraszona jest sprawnymi rysunkami. Sakai w moich oczach nigdy nie był artystą, a raczej bardzo sprawnym rzemieślnikiem. Konsekwentnie stosowane zabiegi, takie jak zróżnicowane tempo kadrów, częstokroć tylko minimum detali, czy brak przekombinowania i ekstremalnej finezji wychodzą tu zdecydowanie na plus. Nie oczekuję od komiksu- w gruncie rzeczy przygodowego- jakim jest „Usagi”, by szata graficzna powalała na kolana. Autor, widać, zgadza się ze mną i jak zwykle daje ciekawą i wciągającą fabułę, dobrze przemyślane postaci i klimat samurajskiej opowieści rodem z filmów Kurosawy (tych lżejszych, pokroju „Yojimbo”).

Nie jest to najlepsza część przygód Usagiego, ale i na pewno nie najgorsza.
Z resztą rekomendację tego tytułu uważam za zbędną. Fani serii i tak sięgną po tytuł, a cała reszta… zaraz, zaraz. Jaka reszta ?! Przecież tego tytułu nie można nie lubić!
C.Z