Tin Tin w Kongo- zakazany

04.10.2007. Źródło: Forbidden Planet
Afera wokół wydania Tin Tina w Kongo wciąż trwa. Parę tygodni temu student z Zairu alias Demokratycznej Republiki Konga złożył oficjalny protest w sprawie brytyjskiej edycji, twierdząc, ze komiks propaguje rasizm. Teraz zaś wydawca odpowiedzialny za amerykańską edycję- Little Brown Books- wycofał ów feralny odcinek Tin Tina ze swojej oferty.

Cóż, akurat ten album od dawna wzbudzał wiele kontrowersji, zaś autor wielokrotnie musiał przerysowywać kadry i wygładzać je zależnie od kraju, do któregoż miał trafić jego komiks. Najsłynniejsza ocenzurowana scena to wysadzenie dynamitem nosorożca, które to, z powodu protestów zielonych aktywistów, zostało zmienione na.... spłoszenie go wystrzałem ze strzelby. Teraz zaś postanowiono, w ramach przesadnej poprawności politycznej, całkowicie zrezygnować z tej odsłony przygód Tin Tina.

I oczywiście nikt nie wziął pod uwagę, ze w okresie, gdy komiks oryginalnie powstał, kotlina Konga była wciąż pod belgijskim panowaniem, a społeczeństwo inaczej spoglądało na zawarte w nim treści. Proponowałbym więcj od razu wyrzucenie z rynku kazdego komiksu, który powstał przed rokiem... powiedzmy 1950, tak prewencyjnie i profilaktycznie, co by nie narażać niczyich uczuć i przekonań na drastyczne i niepoprawne poglądy.
Od razu przypominają mi się zarzuty z naszego polskiego podwórka dotyczące rasistowskiego wydźwięku Murzynka Bambo. Czysty abstrakt.

Yoghurt